piątek, 22 marca 2013

Rozdział 5 

Rozdział 5 

To dla tego, gdy patrzyłam na plakaty z tobą przypominałeś mi bliską osobę !

Harry siedział załamany na ławce nie daleko plaży. Spojrzał w stronę morza i nagle przypomniał sobie, że na niej nie był. Szedł i szedł, ciągnęło go do miejsca gdzie mnie znalazł, zastanawiał sie dlaczego własnie tam sprawdzi na początek. Nie był wcale przekonany, że tam będę, więc udał się tam aby pomysleć i zastanowć się dlaczego tak się zachował. Był na siebie za to bardzo zły. Był juz blisko mnie i zaczęłam słyszeć jego wyrzuty sumienia z tego powodu.
- Ale ze mnie dlebil!!! - krzyczał. - Gdybym nie odszedł nie szukałbym jej teraz po całej okolicy, a co będzie jak wraca do Polski i jej już nie zobaczę? Co ja bez niej zrobię!? Ona była dla mnie całym życiem! Może mnie nie pamięta, ale ja tak. Przypomniało mi się to właśnie w tym miejscu, kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłem. Wiedziałem, ze to ona! To na pewno ona !!! To nie przypadek!!!! To ona i nikt inny!!! Wiem to na sto procent, w jej oczach jest ten blask co w tamtych czasach. Ale ja jestem głupi, że tak ja zostawiłem, a w dodatku jeszcze poszedłem do klubu. Ale ze mnie Drań !!! Jeżeli ona leci do Polski, to obiecuję sobie, że rzucam wszystko i jadę za nią... - mówił głośno. Był bardzo blisko mnie, ja zorientowałam się, że on tu idzie, słuchałam go i po tych ostatnich słowach wyszłam spod głazów i powiedziałam, nadal płakałam.
- Na prawdę pojechałbys za mną do Polski ? 
- Y... jestes tu!!! Jesteś ?! Na prawdę to ty ?! - krzyczał i podbiegł do mnie mocno przytulił i nie chciał mnie puścić. Widac było po nim, że jest szczęśliwy!!! Cieszył się, że mnie odnalazł co także i mnie sprawiło szczęście. Jeszcze trzy godziny temu nie nawidziłam go za to, ale po jakimś czasie zaczęło mi go brakować. Wszystkich zaczęło mi brakować. 
- Bogu dzięki, że ciebie znalazłem, nie wiem co bym zrobił gdyby Cię tu nie było!!! - Harry przyciskał mnie do siebie i nie chciał puścić. W pewnym momencie wyrwałam mu się z ramion i zapytałam.
- Słuchaj! Czy to prawda o naszej przyjaźni? Czy to ten sam Haroldzik co w przedszkolu i na podwórku? 
- Tak to ja. Wiem, że jestem debilem, że się nie przyznałem, ale wybacz mi to, proszę... - błagał, a ja nie wiedziałam co zrobić czy wybaczyć czy nie. Postanowiłam odejść od tej akurat sprawy. 
- Więc, to ty... Zawsze kiedy wieczorem patrzyłam na plakaty z twoim wizerunkiem, przypominały mi się dobre czasy... Przez te lata pragnęłam Cię odnaleźć i cofnąć czas abys nie wyjechał, ale nic nie mogłam zrobić. Przypuszczałam, że ten Hazz z plakatów to ty, ale nie chciałam aby tak było ponieważ to, że tu jestem to cud. Gdyby nie on nie odnaleźlibysmy się. I nigdy przypuszam już nigdy.... 
- Wytłumaczę Ci dlaczego tak postąpilem. Więc tak, gdy Cię tu zobaczyłem od razu przypomniałaś mi się. Przec cały ten czas kiedy juz tam nie mieszkam myślę o tobie i o mnie. Kiedy bawiłem się z kumplami na jakiejś imprezie przypominałaś mi się ty... chciałem abys tam była razem ze mną... Ja po prostu tęskniłem za tobą przec cały ten czas. Gdy Cię już odnalazłem postanowiłem się z tobą bardziej oswoić to znaczy,  że ja wolałem się bardziej o tobie czegos dowiedzieć. Tak jakby powrócić do tych więźi co kiedyś. Bałem się twojej reakcji na to, że to ja Haroldzik. Ten mały chłopak z piaskownicy. A gdy ty powiedziałaś mi, że mi dziękujesz to ja nie mogłem juz tego znieść i stchórzyłem. Po prostu ciężko mi o tym mówić, ponieważ gdy wyjechałem, doznałem załamania psychicznego i nie mogłem się pozbierać, tak mi to przeszkadzało. Mama nie mogła mnie wyprosic z domu do kolegów. Nie chodziłem do szkoły, a jak miałem ochotę to wychodziłem, ale od razu w moje miejsce samotnosci tam płakałem i tęskniłem za tobą. I tak przez dobre dwa miesiące. Dla mnie to były jak wieczność. Po nich musiałem chodzić, ponieważ byłem bardzo obserwowany, a do szkoły zawoziła mnie policja. Na poczatku chodzenia miałem same złe oceny i tym dłużej tu mieszkam jakoś się wykaraskałem z tego, ale tskniłem coraz mocniej. Nawet nie wiesz jak bardzo. - wytłumaczył i jeszcze raz przytulił. 
- Harry ?! To wszystko prawda? Ja też bardzo tęskniłam! - krzyknęłam mu łagodnie w twarz i rzuciłam w ramiona. Po chwili trzymał mnie w powietrzu i powiedział.
- Czy wybaczysz mi to ? 
- Oczywiście, że tak! - krzyknęłam na cały swój głos tak aby Ania i Niall słyszeli. ( Choć to niemożliwe ) 
- Dziękuję Ci! - przytulił mnie jeszcze raz mocno i powiedział. 
- Chodź ! - wziął mnie na ręce. - Zaniosę Cię do domu, bo widzę, że jesteś zmęczona i przeżyłaś dziś dużo. - po chwili już byliśmy w drodze do domu. Nic nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w jego bluzę i zasnęłam. Po jakiś 30 minutach bylismy już na miejscu. Gdy Harry wszedł do domu ze mną w ramionach Ania krzyknęła.
- Coś jej się stało?
- Cicho bo ją obudzisz, a chyba raczej chcesz dla niej jak najlepiej co nie? - odpowiedział Hazz i zaniósł mnie do pokoju. Zostawił mnie tam na łóżku przykrytą ciepłym kocem. I jeszcze rozmawiał z Niallem i Anią na górze. Niall powiedział. 
- Hazz, jak dobrze, że się znalazła. A jak między wami? Pogodziliscie się?
- Tak, powiedziałem jej wszystko i mi wybaczyła. Niosłem ją w drogę powrotną, bo widziałem, że jest bardzo zmęczona, a po drodze zasnęła. - odpowiedział z wielką ulgą na sercu.
- Aniu? - zapytał Horan - Czy mogłabyś wrócić ze mną do domu? 
- Hmm... nie zostawię jej w takim stanie. - odparła.
- Ania, myslę, że Niall ma dobry pomysł, ja Ci obiecuję, że z samego rana do niej przyjdę i się nią zaopiekuję, a ty idź jak cię chłopak prosi. - rzekł Harry.
- No dobra. - odpowiedziała Ania i wzięła ze swojego pokoju rzeczy na zmianę. Potem pojechała z Niallem do domu. Harry został chwilkę, a potem zamknął drzwi i czekał na zewnątrz pod nimi. Jego ostatnie słowa w tym dniu.... 
- Od dziś wiem, że jest dla mnie najważniejsza. 

Oto kolejny rozdział !!! Komentujcie !!!! Do następnego !!!!


2 komentarze: