wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 6

Rozdział 6 

Ile jesteś w stanie dla mnie zrobić ?


Po ciężkiej nocy, którą przespałam tylko w połowie, obudziłam się około godziny 10.00. Nie spodziewałam się, że w ogóle zasnę po mioch wczorajszych przejściach, ale dzięki Bogu trochę się wyspałam. Zeszłam na dół aby zrobić sobie coś na śniadanie. Otworzyłam lodówkę i zobaczyłam talerz z kanapkami  od Anki i Niallera. Od Harrego był pyszny deser na drugie śnadanie. Zjadłam wszystkie pyszności przygotowane przez moich przyjaciół i postanowiłam zobaczyć jaka jest pogoda. Gdy popatrzyłam na okna ździwiłam się, czyżby Ania zasłoniła rolety w całym domu.? Wszędzie były pozasłaniane, a ja nie wiedziałam dlaczego. Postanowiłam wpuścić trochę powietzra do domu. Zosatło mi ostatnie okno, a gdy je odsłoniłam zobaczyłam Harrego śpiącego na ławce. Widok ten mnie bardzo ździwił, a za razem ucieszył. Postanowiłam zrobić mu coś do jedzenia. W tym podnieceniu byłam wstanie zrobić tylko kanapki z szynką i pomidorem. Zaniosłam je i postawiłam na stoliku obok. Usiadłam przy nim i wpatrywałam się w jego twarz. Był przecudowny. Nie chciałam go budzić, dlatego więc, poszłam do przedpokoju nałożyć lekki makijaż. Gdy się zobaczyłam w lustrze krzyknęłam.
- O Boże !!! Jak ja wyglądam??! Co ja zrobiłam ze swoją twarzą?! Jak ja jestem brzydka! - Krzyczałam tak i przez to Harry się obudził i zabrał się do jedzenia kanapek. Wszedł do domu z pustym talerzem, skradał się aby go odłożyć. Nie słyszałam go ponieważ cały czas byłam zajęta wytykaniem sobie wad jeśli chodzi o mój wygląd. W tym czasie przystojniaczek spokojnie kładł talerz na szafce, a potem udał się w moją stronę. Nadal byłam zajęta moim wyglądem, a nawet odwróciłam lusterko. Wzięłam je jeszcze raz by poprawić makijaz, ponieważ przypomniało mi się, że mój ukochany lokers jest na zewnątrz. Po chwili głęboko spojrzałam w lustro i ujrzałam go za moimi plecami, odwróciłam się aby sprawdzić czy to nie przewidzenie, ale to było prawdą. Nic nie mówiąc przytuliłam go mocno, a potem puszczając powiedziałam.
- O której ty przyszedłeś, że zachciało Ci się spać ? Z góry przepraszam, że nie otworzyłam, ale nie słyszałam dzwonka.
- No bo ja nie dzwoniłem. Jestem tutaj od wczoraj. Postanowiłem zostać tu dla twojego bezpieczeństwa. - odpowiedział się i mnie przytulił. 
- Wiesz, gdyby ciebie teraz tu nie było, pewnie poszłabym do łóżka dalej się pogrążać w myślach, o których chcę zapomnieć. - powiedziałam ze smutkiem.
- Czy ty chcesz o mnie zapomnieć? - zapytał zaniepokojony.
- Nie to nie chodzi o cb. O mojego byłego chłopaka. Przed wczoraj mi napisał, że mimo to, że nie ma mnie w Polsce i tak mnie znajdzie.... nie chcę o tym mówić. Może urządzimy imprezę? Zaprosimy Anię i Nialla, a oprócz tego jeszcze Louisa, Liama i Zayna. Co ty na to? Wcześniej oczywiście pójdziemy na zakupy i kupimy cos co chłopacy lubią, wiem, że mi pomożesz. - powiedziałam.
- Dobrze, fajny pomysł z ta imprezą, od dwóch dni nie byliśmy z chłopakami nigdzie, a oni nie mają nikogo kim mogliby się zająć. No tylko Niall. A mam pytanko dlaczego mówisz, że jesteś brzydka? Jak dla mnie nie ma piękniejszej dziewczyny na świecie. - powiedział, wpatrując mi się głęboko w oczy.
- Przestań! I tak jestem brzydka! - po tym połaskotałam go po brzuchu, co go bardzo rozśmieszyło. Chciał zrobić to samo lecz ja uciekłam do pokoju zamykając drzwi. 
- Ej! Chyba się na mnie nie obraziłaś, proszę otwórz mi drzwi. - prosił mnie, a ja tylko odparłam.
- Nie, bo muszę się przygotować na zakupy!!!! Poczekaj tam trochę, nic Ci nie będzie!!! 
- Ja nie mogę wytrzymać już!!! Szybko!!! - mimo to że Harry chciał już iść na zakupy zszedł na dół, wziął kartkę i długopis i zaczął pisać. Ja w tym czasie się szykowałam do wyjścia. Założyłam białe trampki, rurki ciemne, top biały z czarnymi napisami i czapkę. Ogólnie ubrałam się na sportowo, ponieważ właśnie taki styl lubiłam najbardzej.
Gdy zeszłam na dół Harry nadal pisał, ale widząc mnie już gotową powiedział.
- Pięknie wygladasz, mówiłem Ci już, że jesteś napiękniejszą dziewczyną na świecie?
- Oj... nie przesadzaj, poczekaj chwilkę, ja jeszcze tylko wezmę torebkę jakąś torbę na zakupy i pójdziemy. - odpowiedziałam zakłopotana myśląc, że Harry jest znudzony.
Mając juz obie torby w ręce podeszłam i spojrzałam na kartkę, lokers jednak nie chciał mi pokazać co tam pisze i ją odsunął, a potem dodał.
- Nie patrz, bo się uśmiejesz. ... no i jak, gotowa ? Możemy iść? 
- Tak, chodź! - krzyknęłam do niego stojąc przy drzwiach. Hazz dołączył do mnie i opuścilismy dom. Szliśmy już kilka minut w milczeniu...
- Hazz, zadzwoń do Louisa, Liama, Zayna, no i oczywiście do Niall i Ani i zaproś ich na imprezę, bo jeszcze przez to wszystko nie zaprosimy nikogo. - powiedziałam i wyciągnęłam mu telefon z kieszeni. Podałam, a on zabrał się za zaproszenia. 
Będąc już pod marketem zatrzymaliśmy się i Harry mógł dokończyć rozmowę z Zaynem. Weszlismy do sklepu i zaczęły się zakupy. Najpierw obeszliśmy cały market i zastanawialiśmy się co mogę ugotować na wieczor. Potem poszliśmy wybrac chipsy, napoje i różne inne przekąski. Dopiero po tym poszlismy do kasy. W sklepie spędziliśmy dobre dwie godziny. A na wyświetlaczu mojego telefonu pokazała sie godzina 14.00. Impreza miała się zacząć o około 17 - 18, więc mieliśmy jeszcze sporo czasu. Nie śpieszylismy się do domu i postanowilismy wpaść do kilku sklepów w centrum miasta. W sklepie odzieżowym wybrałam dla Harrego prześliczne białe trampki, prawie takie same jak moje, a dla mnie Harry wybrał bransoletki, na których było napisane " Przyjaźń na zawsze " jedną dałam mu, bo o to chodziło. Przyrzekł mi, że nigdy jej nie zdjemie, a potem ja przyrzekłam mu to samo. 
Po zakupach udalismy sie do domu. Od razu gdy przyszliśmy zrobiłam lemoniadę i poczęstowałam Hazusia. Podziękowałam mu za pomoc w zakupach. 
- Nie dziękuj! Pomoc tobie to mój obowiązek... - rzekł do mnie.
- Nie przesadzaj.. ! - odpowiedziałam mu z radością i szczęściem, że tak mówi.
- Nie przesadzam ! A teraz usiądź sobie przed telewizorem, a ja pójdę gotować. Jak chcesz to możesz porobić coś innego, ale ja bym wolał jakbyś była tu w salonie. - odezwał się.
- No dobrze, jak sobie życzysz. I dziękuję za wyręczenie. - odparłam, on na to tylko ' NMZC ' i zabrał się za gotowanie. Po godzinie, przyszedł Liam, a po jakimś czasie zebrała się reszta. Zaczęła się impreza, jedliśmy, tanczylismy, śmialiśmy się i różne rzeczy.. Gdy nagle Harry powiedział przy wszystkich, oczywiście wszyscy zamilknęli.
- Agata, mam coś dla ciebie.. mam nadzieję, że ci się spodoba. - To powiedziawszy dał Niallow znać, aby ten zaczął grać na gitarze, a Harry zaczął śpiewać:

Jesteś niepewna,
Zupełnie nie wiem dlaczego
Zwracasz uwagę innych za każdym razem gdy przekraczasz próg drzwi
Nie potrzebujesz makijażu
By się pod nim ukrywać
To kim jesteś teraz jest wystarczające

Każdy w tym pomieszczeniu potrafi to dojrzeć,
Każdy za wyjątkiem ciebie

Kochanie, rozświetlasz mój świat jak nikt inny
Sposób w jaki poprawiasz włosy kompletnie mnie rozbraja
Kiedy uśmiechasz się w ziemię, nie trudno stwierdzić
Że nie wiesz 
Nie wiesz jak piękna jesteś
Gdybyś tylko mogła zobaczyć to, co widzę ja sam
Zrozumiałabyś dlaczego pragnę cię tak bardzo
Właśnie teraz, patrzę na ciebie i nie potrafię uwierzyć
Że nie wiesz, oh, oh
Nie wiesz jak piękna jesteś ! oh, oh,
I to właśnie sprawia, że jesteś piękna

Więc, daj już spokój
Odbierasz to w zły sposób,
By udowodnić swoją rację, napisałem tę piosenkę
Nie wiem dlaczego
Jesteś wstydliwa
I odwracasz się, gdy patrzę prosto w twoje oczy...

Każdy w tym pomieszczeniu potrafi to dojrzeć,
Każdy za wyjątkiem ciebie

Kochanie, rozświetlasz mój świat jak nikt inny
Sposób w jaki poprawiasz włosy kompletnie mnie rozbraja
Kiedy uśmiechasz się w ziemie, nie trudno stwierdzić
Że nie wiesz 
Nie wiesz jak piękna jesteś
Gdybyś tylko mogła zobaczyć to, co widzę ja sam
Zrozumiałabyś dlaczego pragnę cię tak bardzo
Właśnie teraz, patrzę na ciebie i nie potrafię uwierzyć
Że nie wiesz, oh, oh
Nie wiesz jak piękna jesteś ! oh, oh,
I to właśnie sprawia, że jesteś piękna 

Kochanie, rozświetlasz mój świat
Jak nikt przedtem
Sposób w jaki poprawiasz włosy 
Kompletnie mnie rozbraja
Kiedy uśmiechasz się w ziemie
Nie trudno stwiedzić

Że nie wiesz 
Nie wiesz jak piękna jesteś

Kochanie, rozświetlasz mój świat jak nikt inny
Sposób w jaki poprawiasz włosy kompletnie mnie rozbraja
Kiedy uśmiechasz się w ziemie, nie trudno stwierdzić
Że nie wiesz 
Nie wiesz jak piękna jesteś
Gdybyś tylko mogła zobaczyć to, co widzę ja sam
Zrozumiałabyś dlaczego pragnę cię tak bardzo
Właśnie teraz, patrzę na ciebie i nie potrafię uwierzyć
Że nie wiesz, oh, oh
Nie wiesz jak piękna jesteś ! oh, oh,
Nie wiesz jak piękna jesteś ! oh, oh,

I to właśnie sprawia, że jesteś piękna.
- I to wlaśnie sprawia, że jesteś piękna !!! - podszedł do mnie i wypowiedział te słowa jeszcze raz. Nie wiedziała, co mam zrobic, łzy leciały mi po policzkach. Tylko płakać ze szczęścia.
Po imprezie długo siedziałam z Harrym i wspominalismy dobre czasy. Jednak kiedy musiał już iść zapytałam.
- Dziękuję Ci ... Zastanawia mnie myśl... Ile jesteś w stanie dla mnie zrobić?.... 
- Tego nie da się opisać słowami.... 

No to następny rozdział jest !!! Mam nadzieję, że się wam podoba i że będziecie polecać mojego bloga innym osobom lub czytelnikom innych blogów. Do następnego !!!

piątek, 22 marca 2013

Rozdział 5 

Rozdział 5 

To dla tego, gdy patrzyłam na plakaty z tobą przypominałeś mi bliską osobę !

Harry siedział załamany na ławce nie daleko plaży. Spojrzał w stronę morza i nagle przypomniał sobie, że na niej nie był. Szedł i szedł, ciągnęło go do miejsca gdzie mnie znalazł, zastanawiał sie dlaczego własnie tam sprawdzi na początek. Nie był wcale przekonany, że tam będę, więc udał się tam aby pomysleć i zastanowć się dlaczego tak się zachował. Był na siebie za to bardzo zły. Był juz blisko mnie i zaczęłam słyszeć jego wyrzuty sumienia z tego powodu.
- Ale ze mnie dlebil!!! - krzyczał. - Gdybym nie odszedł nie szukałbym jej teraz po całej okolicy, a co będzie jak wraca do Polski i jej już nie zobaczę? Co ja bez niej zrobię!? Ona była dla mnie całym życiem! Może mnie nie pamięta, ale ja tak. Przypomniało mi się to właśnie w tym miejscu, kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłem. Wiedziałem, ze to ona! To na pewno ona !!! To nie przypadek!!!! To ona i nikt inny!!! Wiem to na sto procent, w jej oczach jest ten blask co w tamtych czasach. Ale ja jestem głupi, że tak ja zostawiłem, a w dodatku jeszcze poszedłem do klubu. Ale ze mnie Drań !!! Jeżeli ona leci do Polski, to obiecuję sobie, że rzucam wszystko i jadę za nią... - mówił głośno. Był bardzo blisko mnie, ja zorientowałam się, że on tu idzie, słuchałam go i po tych ostatnich słowach wyszłam spod głazów i powiedziałam, nadal płakałam.
- Na prawdę pojechałbys za mną do Polski ? 
- Y... jestes tu!!! Jesteś ?! Na prawdę to ty ?! - krzyczał i podbiegł do mnie mocno przytulił i nie chciał mnie puścić. Widac było po nim, że jest szczęśliwy!!! Cieszył się, że mnie odnalazł co także i mnie sprawiło szczęście. Jeszcze trzy godziny temu nie nawidziłam go za to, ale po jakimś czasie zaczęło mi go brakować. Wszystkich zaczęło mi brakować. 
- Bogu dzięki, że ciebie znalazłem, nie wiem co bym zrobił gdyby Cię tu nie było!!! - Harry przyciskał mnie do siebie i nie chciał puścić. W pewnym momencie wyrwałam mu się z ramion i zapytałam.
- Słuchaj! Czy to prawda o naszej przyjaźni? Czy to ten sam Haroldzik co w przedszkolu i na podwórku? 
- Tak to ja. Wiem, że jestem debilem, że się nie przyznałem, ale wybacz mi to, proszę... - błagał, a ja nie wiedziałam co zrobić czy wybaczyć czy nie. Postanowiłam odejść od tej akurat sprawy. 
- Więc, to ty... Zawsze kiedy wieczorem patrzyłam na plakaty z twoim wizerunkiem, przypominały mi się dobre czasy... Przez te lata pragnęłam Cię odnaleźć i cofnąć czas abys nie wyjechał, ale nic nie mogłam zrobić. Przypuszczałam, że ten Hazz z plakatów to ty, ale nie chciałam aby tak było ponieważ to, że tu jestem to cud. Gdyby nie on nie odnaleźlibysmy się. I nigdy przypuszam już nigdy.... 
- Wytłumaczę Ci dlaczego tak postąpilem. Więc tak, gdy Cię tu zobaczyłem od razu przypomniałaś mi się. Przec cały ten czas kiedy juz tam nie mieszkam myślę o tobie i o mnie. Kiedy bawiłem się z kumplami na jakiejś imprezie przypominałaś mi się ty... chciałem abys tam była razem ze mną... Ja po prostu tęskniłem za tobą przec cały ten czas. Gdy Cię już odnalazłem postanowiłem się z tobą bardziej oswoić to znaczy,  że ja wolałem się bardziej o tobie czegos dowiedzieć. Tak jakby powrócić do tych więźi co kiedyś. Bałem się twojej reakcji na to, że to ja Haroldzik. Ten mały chłopak z piaskownicy. A gdy ty powiedziałaś mi, że mi dziękujesz to ja nie mogłem juz tego znieść i stchórzyłem. Po prostu ciężko mi o tym mówić, ponieważ gdy wyjechałem, doznałem załamania psychicznego i nie mogłem się pozbierać, tak mi to przeszkadzało. Mama nie mogła mnie wyprosic z domu do kolegów. Nie chodziłem do szkoły, a jak miałem ochotę to wychodziłem, ale od razu w moje miejsce samotnosci tam płakałem i tęskniłem za tobą. I tak przez dobre dwa miesiące. Dla mnie to były jak wieczność. Po nich musiałem chodzić, ponieważ byłem bardzo obserwowany, a do szkoły zawoziła mnie policja. Na poczatku chodzenia miałem same złe oceny i tym dłużej tu mieszkam jakoś się wykaraskałem z tego, ale tskniłem coraz mocniej. Nawet nie wiesz jak bardzo. - wytłumaczył i jeszcze raz przytulił. 
- Harry ?! To wszystko prawda? Ja też bardzo tęskniłam! - krzyknęłam mu łagodnie w twarz i rzuciłam w ramiona. Po chwili trzymał mnie w powietrzu i powiedział.
- Czy wybaczysz mi to ? 
- Oczywiście, że tak! - krzyknęłam na cały swój głos tak aby Ania i Niall słyszeli. ( Choć to niemożliwe ) 
- Dziękuję Ci! - przytulił mnie jeszcze raz mocno i powiedział. 
- Chodź ! - wziął mnie na ręce. - Zaniosę Cię do domu, bo widzę, że jesteś zmęczona i przeżyłaś dziś dużo. - po chwili już byliśmy w drodze do domu. Nic nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w jego bluzę i zasnęłam. Po jakiś 30 minutach bylismy już na miejscu. Gdy Harry wszedł do domu ze mną w ramionach Ania krzyknęła.
- Coś jej się stało?
- Cicho bo ją obudzisz, a chyba raczej chcesz dla niej jak najlepiej co nie? - odpowiedział Hazz i zaniósł mnie do pokoju. Zostawił mnie tam na łóżku przykrytą ciepłym kocem. I jeszcze rozmawiał z Niallem i Anią na górze. Niall powiedział. 
- Hazz, jak dobrze, że się znalazła. A jak między wami? Pogodziliscie się?
- Tak, powiedziałem jej wszystko i mi wybaczyła. Niosłem ją w drogę powrotną, bo widziałem, że jest bardzo zmęczona, a po drodze zasnęła. - odpowiedział z wielką ulgą na sercu.
- Aniu? - zapytał Horan - Czy mogłabyś wrócić ze mną do domu? 
- Hmm... nie zostawię jej w takim stanie. - odparła.
- Ania, myslę, że Niall ma dobry pomysł, ja Ci obiecuję, że z samego rana do niej przyjdę i się nią zaopiekuję, a ty idź jak cię chłopak prosi. - rzekł Harry.
- No dobra. - odpowiedziała Ania i wzięła ze swojego pokoju rzeczy na zmianę. Potem pojechała z Niallem do domu. Harry został chwilkę, a potem zamknął drzwi i czekał na zewnątrz pod nimi. Jego ostatnie słowa w tym dniu.... 
- Od dziś wiem, że jest dla mnie najważniejsza. 

Oto kolejny rozdział !!! Komentujcie !!!! Do następnego !!!!


Rozdział 4 

Czemu tak zareagował ?

Po śniadaniu Harry pokazał mi resztę swojego mieszkania. Bardzo mi się ono podobało. Zastanawiałam się czy on sam je urządzał. Siedzieliśmy na kanapie i wpatrywaliśmy się za okna. Świeciło słońce i niebo było błękitne. Disiaj nie zanosiło się na deszcz. Gdy już tak podziwialiśmy piękną pogodę około 5 minut Harry rzekł. 
- Co powiesz na spacerek? Najpierw pójdziemy do kumpli, abyś mogła ich poznać bliżej i uprzedzę ich, że mam gościa i nie będziemy mogli się spotkać, a potem możemy się przespacerować do parku, pokażę Ci jak tam jest fajnie. 
- Hmm... nie powinieneś rezygnować z planów, które masz na dzisiaj, co sobie kumple pomyślą, jak się dowiedzą, że to ja jestem przyczyną? Może jednak ja pójdę do domu co??? - zapytałam, chociaż nie chciałam wracać. Także nie chciałam się od razu na wszystko zgodzić, byłam ciekawa czy mu będzie zależało i czy będzie próbował mnie przekonać.
- Hmm... jak Niall może to ja też ! On mi już przed śniadaniem wysłał sms, że zajmie sie twoją kumpelą i, że jakby co to on nigdzie nie idzie. Więc co ??? Pójdziemy?? Bardzo mi zależy, proszę ??? - błagał Harry. - No chyba, że... poczekaj chwilkę. - dodał i wybiegł na zewnątrz. Zastanawiałam się po co tam pobiegł. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego co zobaczyłam szczerze mówiąc. Harry rzekł wyciągając zza siebie kwiatka.
- Proszę to dla ciebie, mam nadzieję, że to cię przekona. 
- Jejku to dla mnie ??? - zapytałam.
- Tak, no bo niby dla kogo hm...? - zapytał. A po chwili pociągnął mnie za rękę i znowu powiedział. 
- Proszę no zgódź się!? - błagał i błagał, a ja nic nie mówiłam i wpatrywałam się w kwiatka. Jednak po chwili wykrzyknęłam, że się zgadam, a mój lokersik podniósł mnie i zaniósł do drzwi. Zapytał .
- To tak , do kogo najpierw idziemy? Liama? Louisa, czy może Zayna ??? 
- Jak chcesz, może po kolei. - odpowiedziałam. Okazało się, że najpierw był dom Louisa, potem Liama, a na końcu Zayna. Poznałam wszystkich trzech. Byli na prawdę tacy jakich spbie wyobrażałam, kiedy nie widziałam ich na żywo i z nimi nie rozmawiałam. Nie poznałam jednak Nialla, poniewaz on zabawiał moja kumpelę. Może to nawet dobrze? Przynajmniej mam więcej czasu dla Hazzy. 
Udaliśmy się do parku, gdzie usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy. Około godziny 17.00, powiedziałam Harremu, że muszę iść do domu i nawet poprosiłam go o odprowadzenie. Zgodził się z chęcią. Widać było, że chciał, a nie robił to z tego powodu, że go poprosiłam. Przed domem, zapytał mnie.
- Jeśli chcesz to możesz się jeszcze zdecydować, że u mnie przenocujesz. Jeśli chcesz oczywiście. 
- Wiesz co?... Ja jeszcze nie spałam w ogóle w domu u cioci, więc chyba dzisiaj to zrobię, ale dziękuję Ci za to, że zaproponowałeś. Może zanim pójdziesz to napijemy się jeszcze czegoś u mnie ??? - zapytałam, poniważ nie chciałam się z nim rozstawać. Nie było na razie poruszonego tematu, że jutro się spotykamy, więc pragnęłam jeszcze dać temu szansę. 
- Ok, jeśli tobie to odpowiada, to ja chętnie. - miłym głosem odpowiedział, a ja zachęcająco pokazałam ręką. Otworzył mi drzwi i zapytał.
- Jesteś głodna pewnie co nie? 
- O tak ! Jak mi się marzy coś do jedzenia. - odparłam. Byłam piekielnie głodna. 
- W takim razie idź się przygotuj do wypoczynku, a ja zaraz będę. Po tych słowach poszłam do góry by przygotować sobie łóżko i wziąć ciepły prysznic. W tym czasie moj lokers, przygotowywał pyszniaste kanapki. Gdy skończył przyszedł z nimi na górę i położył się na łóżko. W łazience byłam trochę długo więc Harry przysnął. Widząc to zostawiłam rzeczy usiadłam obok niego i pogłąskałam go po głowie, a dokładnie po jego ślicznie ułożonej fryzie. Ocknął się i zawstydzony powiedział.
- Yhm.. przepraszam, przysnęło mi się, nie gniewaj się.
- Za co miałabym się gniewać? Prędzej ty na mnie za to, że tak długo byłam w łazience. To przeze mnie, a skoro tak to Ci powiem, że słodko wyglądałeś. - powiedziałam, z ciekawością co na to odpowie. 
- ymmm... -  zarumienił się. A ja po chcwili odpowiedziałam.
- Nie musisz nic mówić. Może lepiej zjedzmy kolację, bo widzę, że takie pyszniaste kanapki mi tutaj przyniosłeś. 
- Ja nie jem. To dla ciebie, mogę w sumie wziąć, ale jak ty się najesz, bo to z myślą o tobie zrobiłem. - odpowiedział i przybliżył mi talerz.Wzięłam kanapkę i wpakowałam mu do buzi, a po tem powiedziałam.
- I co ??? Jesz kanapki .... - zaśmiał się i on to samo zrobił. Potem już oboje się śmialiśmy, aż  kanapki się skończyły i nie mieliśmy nic do roboty. Po chwili powiedział.
- No to ja będę się zbierał. Chyba, że coś chcesz jeszcze? 
- Wiesz co nic mi nie potrzeba, ale bardzo chciałabym Ci coś powiedzieć... - nie dokończyłam. Byłam troszkę zmieszana.
- Tak... Co chcesz mi powiedzieć ? - zapytał łagodnym i troskliwym głosem, tak abym mogła spokojnie powiedzieć. Na jego twarzy był wyraz troski i przejęcia z tego powodu. Bałam się ale jakoś to powiedziałam.
- Wiesz, bardzo Ci dziękuję... za to, że się mną zaopiekowałeś... gdyby nie ty mogłabym tam jeszcze siedzieć i prosić boga o pomoc... robiłam to już, a on zesłał mi ciebie. Przez cały ten czas kiedy z tobą byłam czułam się bezpieczna.
- Ym... nie ma za co. Jest mi bardzo miło spędzać czas w twoim gronie. Nie musisz mi za nic dziękować. Po prostu gdy Cię zobaczyłem po raz pierwszy przypomniałaś mi dziewczynę, w której się kiedys zakochałem... zrobiłem to ponieważ bałem się, że coś Ci się stanie... poczułem jakbyś to ty nią była... - powiedział głęboko patrząc mi w oczy. Potem powiedział smutne " Pa " i wyszedł. Nie wiedziałam co się stało. Co ja zrobiłam? Czy go tym uraziłam? Zadawałam sobie pytania. Pomyślałam, więc, że zadzwonię do Horanka zapytać kiedy wróci. To mogłoby poprawić mi humor. Wybrałam numer i zaczęłam rozmawiać.
- Cześć Horanek, jak tam zabawa ? Co robiłaś i czy ten twój Nialler jest fajny ? - zapytałam smutnym głosem.
- Hej, super się bawię. Akurat jesteśmy w klubie, przed chwilą zadzwonił Harry, że też przyjdzie. - odpowiedziała wesoła Anka.
- Tak ?! - zapytałam.
- No tak Haroldzik, a co ty też z nim przyjdziesz? - odpowiedziała.
- Ymmmm.... - nie mogłam nic powiedzieć i się rozłączyłam. A po chwili, dostałam sms -a od Ani : Co się dzieje? Rozłączyłaś się?! Masz kłopoty ? : Ni odpisałam nic. Znienawidziłam cały świat. Ubrałam bluzę, ponieważ lekko wiał wiatr, a przecież, miałam na sobię T- shirt i wolałam wziąć ją. Wybiegłam zostawiając otwarte drzwi. Nawet o tym nie pomyślałam, po prostu biegłam na plażę. Pobiegłam w to miejsce gdzie znlazł mnie Harry. W tym momencie pragnęłam by przenocować tam i aby nad ranem kto inny mnie znalazł, a nie lokers, któremu zaufałam. Powiedziałam mu szczere słowa, a on wyszedł i teraz się bawi w klubie. Co to ma znaczyć, niby to wszystko dla mnie zrobił, a kiedy przyszło co do czego to ztchórzył! Gdy dotarłam już do miejsca, w którym poprzedniej nocy spędziłam trochę czasu. Zaczęłam płakać i nie wiedziałam co się ze mną stanie. 

W TYM CZASIE W KLUBIE :  

- Harry ! - zawołała do niego Ania. Słuchaj co ty jej powiedziałeś, co zrobiłeś, co się stało ? Mów! - powiedziała oburzona gotowa go zabić.
- A coś się stało ?! - zapytał przerażony. - Mów szybko !!! - popędził ją.
- Nie wiem, gdy z nią rozmawiałam była smutna i małomówna. Może ty tego nie wiesz, ale jak ma problem to się tak nawet nie zachowuje. To musi być coś poważniejszego, rozumiesz. Nie wiem co bo się ze mną rozłączyła. Napisałam do niej wiadomość i nie odpisała. Nie wiem co się z nią dzieje w tej chwili, bo ona nie daje znaku życia!!!!! - krzyknęła mu prosto w twarz. - Harry, jak ty ją skrzywdziłeś to Ci tego nigdy nie wybaczę, a nawet Cię zabiję.
- Tak !!!! - Nic więcęj nie mówiąc, zostawiając swoją bluzę wybigł z klubu. Biegł w stronę naszego domu. Po 5 minutach Ania powiedziała do Nialla.
- Niall!? Wiesz co, z Agatą jest coś nie tak. Rozmawiałam z nią i gdy powedziałam jej, że Harry do nas doszedł rozłączyła się i nie odpisała mi na wiadomość. Z tego powodu pójdę do domu i z nią porozmawiam. 
- Ok, pójdę z tobą, a nawet będzie szybciej jak się przejedziemy samochodem. Oczywiście jeśli chcesz. - odpowiedział widząc strach na Ani twarzy.
- Dobra, dziękuję Ci! Jedźmy ! - po tych słowach, za kilka minut Ania z Niallem byli, juz na miejscu. Po drodze nie było widac Harrego, który wybiegł z klubu. Ania zobaczyła otwarte drzwi na oścież i krzyknęła na całe gardło " NIE !!! ", potem podbiegła do blondyna, który ją przytulił i powiedział trosklikwie.
- Nie bój się ! Ona jest pełnoletnia, na pewno nic się jej nie stanie, a tym bardziej, że jest juz dorosła. Wiem, że mimo to, że ma 19 lat ty się o nią martwisz, ponieważ to twoja jedyn najlepsza przyjaciółka, ale ja Ci mówię, aby Ci dodać  otuchy, że nic się jej nie stanie.
- Oh, tylko, żeby to była prawda... - powiedziała i zaczęła płakać w ramionach Nialla. On zaproponował.
- Może wejdziemy do domu? Napijesz się czegoś i tam na nią poczekamy, no bo chyba nie na dworze? 
- Dobrze, tylko jeszcze zadzwoń do Harrego! Powiedz mu co narobił! - krzyknęła i powoli ruszyła w strone otwartych drzwi. Niall widząc w jakim stanie jest Ania szybko chwycił telefon i zadzwonił do Haza. 
- Słuchaj Harry, co ty narobiłeś? Co jej powiedziałeś? - zapytał, teraz mówiąc, już innym tonem, bardziej groźniejszym, chcąc uświadomić kumplowi, że popełnił wielki błąd.
- Nie chcę o tym gadać, jestem w drodzę do niej i mam zamiar wszystko jej wytłumaczyć, nie wiem jak zareaguje, ale chcę aby mnie posłuchała. - odpowiedział.
- Tak, tak tylko, że my jesteśmy tu juz od 20 minut, a jak zajechaliśmy to drzwi były otwarte na oścież, a po Agacie ani śladu!!! Słuchaj co ty jej zrobiłeś, czemu tu przyszedłeś, czemu jej ze sobą nie zabrałeś do klubu? Nie rozumiem, odnalazłeś ją po latach a teraz tak się zachowałeś. Gdy mi opowiadałeś o tym zanim się wyprowadziłeś z Polski i zerwałeś kontakty była dla ciebie najlepszą przyjaciółką z przedszkola. Pragnąłeś aby nic się jej nie stało i tak się zachowujesz? - pouczył go i się rozłączył. Po wiadomości, że mnie nie ma w domu Harremu zrobiło się jakoś dziwnie. Zaczął biec do klubu, do parku, do Liama, do Louisa, do Zayna, lecz tam mnie nie było. Załamany zastanawiał się gdzie mógłby mnie znaleźć, ale nie mógł nic wymyśleć. Szukał mnie już dobre dwie godziny i nic ....  


No i jest rozdział 4 ! Mam nadzieję, że się podoba pisałam go najdłużej, ponieważ nie miałam czasu wystarczająco aby napisać go od razu. Jestem  w trakcie pisania kolejnego rozdziału ! Zapraszam do komentowania !!! Do następnego !!!

wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 3

Na koncercie było super! Szkoda tylko, że chłopacy byli do 00.00. To dla mnie za krótko. Liczyłam na całonocną imprezę w ich gronie. Nie rozdawali autografów. Ja i Ania postanowiłyśmy nie iść jeszcze do domu i pójść na plażę. Spacerując gadałyśmy o chłopkach z 1D i podziwiałyśmy swoich ulubieńców. Ja lokersa Harrego, a Ania swojego ukochanego blondyna o niebieskich oczach - Nialla. Szłyśmy już dobrą godzinę i gdy na zegarku wyświetliła mi się godzina 2.00 postanowiłam zaproponować Ani powrót do domu. Zgodziła się, tylko, że nie wiedziałyśmy którędy iść. We wszystkich kierunkach rozciągała się piaszczysta plaża, a gdzie nie gdzie były skały. Przestraszona powiedziałam.
- Horanek! Ja nie wiem którędy!! Co teraz zrobimy ?! A w dodatku zbiera się na deszcz! Błagam powiedz mi, że ty wiesz gdzie iść!.
- Haroldzik ! Ja nie wiem !!! Nie znam drogi, a dookoła piach i kamienie. Nie ma żadnego znaku, który mógłby nas doprowadzić!! - przerażona powiedziała do mnie i w tym momencie zaczął lekko padać deszcz. Wzięłam Horanka za rękę i pobiegłam z nią do malutkiego sklepienia w skałach. Było tam pełno papierków i butelek po napojach. Zobaczywszy to powiedziałam.
- Ania !! To dobry znak!! Jest tu pełno śmieci, a to oznacza, że ktoś tu był. Być może jutro też tu przyjdzie. Jeżeli my przenocujemy tu do rana to możemy poszukać drogi jutro. Jak się nam nie uda to zostaniemy i poczekamy na pomoc. Wakacje dopiero się zaczynają, więc jeden dzień nas nie zbawi. - powiedziałam ze światełkiem nadziei w głosie.
- Ok, Haroldzik !!! Ty to umiesz pocieszać. Spać mi się chce, a tobie ??? - zapytała.
- Mi też! Nawet bardzo. - westchnęłam, a po chwili dodałam - Wiesz, spróbujmy zasnąć, rano jeeszcz raz wszystko przegadamy.
- Ok, dobranoc! - odpowiedziała Ania. Czekałam pięć minut wpatrując się w piasek, a niekiedy na morze, aż w końcu zasnęłam. Śniło mi się, że zerwała się burza i padał straszny deszcz. Bałąm się okropnie, ale Horanek już spała więc nie mogłąm się do niej przytulić, ani odezwać. Oprócz tego śniły mi się straszne rzeczy i nad rane obudziłam się w ciepłym pokoiku... Nie wiedziałam gdzie jestem,a przed moimi oczami, na brzegu łóżka siedział Harry. Zapytałam gdzie jestem, ponieważ nie byłam do końca przbudzona i nie wierzyłam własnym oczom. 
- Jesteś w bezpiecznym miejscu, tu Ci się nic nie stanie. - powiedział lokers pochylając się nad łóżkiem. Wstał i ponownie zapytał. 
- I jak wyspana ?? 
- Tak, a jak ja się tu wzięłam co ja tu robię ??? - zapytałam ździwiona, a za razem przerażona. 
- Jak pewnie wiesz mam na imię Harry, gram w zespole One Direction. Znalazłaś się tu bo ja ciebie znalazłem i mój kumpel Niall. Jak pewnie wiesz on też ze mną gra.Szliśmy sobie plażą, była gdzieś tak 5.00 nad ranem poszliśmy tam gdzie wy posprzatać po naszej imprezie i zobaczyliśmy was. Niall, od razu zobaczył twoją kumpelę i do niej podszedł. Ptem zawołal mnie, gdy juz twoja kumpela była w jego ramionach. Ja podeszłem i zobaczyłem Ciebie. Muszę przyznac, że spodobałaś mi się od początku i znam Cię. Postanowiłem Ciebie wziąć do siebie i przenocować tak długo jak będziesz chciała. Takim oto sposobem trafiłąś tutaj. - wyjaśnił mi przystojniaczek.
- Aha, dziękuję Ci za opiekę i troskę. Tylko jednej rzeczy nie rozumiem - skąd mnie zansz ??? - zapytałam z ciekawością.
- Znam twoją ciocię, która uprzedziłą mnie i chłopaków, że przyjedziesz ze swoją kumpelą. Nie mogłem Cię tam zostawić bynajmniej dla twojej cioci. - odparł opiekuńczym głosem. 
- Niemożliwe! - wykrzyknęłam. - Na prawdę!?
Tak, a teraz już chodź. - odsunął kołdrę, pomógł mi wstać i zaprowadził do łazienki, gdzie czekały różne kosmetyki oraz ubrania na zmianę. - Tutaj masz ubrania, możesz wziąć kąpiel lub prysznic. Jak chcesz to się tez pomaluj. Poczekam na ciebie w pokoju. - zamknął za sobą drzwi i jak słyszałam to usiadł na kanapie i głośno westchnął.
- Nie wiedziałam, co powiedzieć. Jestem w domu Hazzy Stylesa, którego kocham od początku gdy przyszli do X  factora. Byłam szczęśliwa, choć co chwilkę wyrywała mi się myśl, aby zapytać o Horanka. Jednak nie zrobiłam tego i po wzięciu prysznica, szybko nałożyłam lekki makijaż i wyszłam. W pokoju czekał nie znudzony Harry, który od razu odezwał się.
- Podaj mi rękę, bo na pewno jesteś głodna. Pójdziemy coś zjeść. 
- Ok,a więc prowadź Harry. - odważyłam się mu powiedzieć po imieniu. Harry pociągnął mnie nagle tak bym się przewróciła, a potem wziął mnie na ręce i zniósł do kuchni, gdzie na stole było przygotowane śniadanie, a dokładnie tylko talerze. Widząc to powiedziałam.
- Oh... nie musiałeś się tak starać, przecież mnie nie znasz. A tak w ogóle to gdzie moja kumpela???
- Dla ciebie warto, bo wiem jaka jesteś, mimo to, że w tym roku widzę cię po raz pierwszy wiem o tobie dużo, nawet nie wiesz jak dużo. A twoja kumpela to jest obok w chacie, u Niallera. Jakby co to w rzędzie stoi pięć prawi takich samych domów, to nasze, każdy z naszego zespołu ma taką chatkę tutaj. To nasze domy.A właśnie jak ci się podoba mój??? - zapytał lekko zakłopotany.
- Jest tu bardzo miło, przytulnie i muszę Ci powiedzieć, że czuję się tu bezpieczna. A skąd mnie tak znasz??? - zapytałam. 
- Ja? Hmmm... wyczytałem to z twojej twarzy gdy Cię pierwszy raz ujrzałem.

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 2

Dwa dni po niespodziance była sobota. To dzisiaj jedziemy do Londynu! Nie mogłam się doczekać, aż juz tam będziemy. Jednak jeszcze nie leciałyśmy samolotem. Obie z Horankiem byłyśmy już spakowane i tylko czekałyśmy aż mama zawiezie nas na lotnisko no i oczywiście na uczekany samolot. Została jeszcze godzina i w tym czasie postanowiłyśmy po ogladać teledyski 1D. Dzięki temu szybko nam minął czas i wreszcie mama nam oznajmiła.
- Dziewczyny, za 5 minut wychodzimy, zobaczcie czy wszystko macie. Najlepiej jeszcze kilka razy, bo macie być tam całe wakacje. - powiedziała mama ze łzą w oczach z powodu moich całorocznych wakacjach ze nie będzie mogłą mnie widzieć.
- Dobrze mamo , to idę do pokoju, zobaczyc czy nic tam nie zostawiłam, bo wzięłam z niego prawie wszystko, a co do Ani to ona już kilkakrotnie sprawdzała w domu. - powiedziałam, a po chwili jeszcze zwróciłam się do mamy - Mamo, wiem, że Ci będzie ciężko, ale pomyśl, moje najskrytsze marzenia się spełniają! A jeśli chodzi o rozmowy to mamy przeciez skypa! Tata pomoże Ci go uruchomić, a u cioci jest kamerka więc nic na nie stoi na przeszkodzie. Nie martw się! - pocieszyłam ją.
- No dobrze, dobrze. - odparła, już z weselszą minką.
Po 5 minutach Ania i ja stłyśmy już przy samochodzie i pilnowałyśmy, aby tata spakował wszystko do bagażnika. Następnie pożegnałyśmy się z nim i wsiadłyśmy do samochodu. Mama dowiozła nas na letnisko, gdzie własnie lądował samlot do Londynu. Mama przemówiła do mnie zrozpaczonym głosem.
- Trzymaj się mój Haroldziku, będę tęsknić i obiecuję, że po wakacjach przez tydzień będziemy razem spędzać czas, no i oczywiśćie z rodziną Ani.- potem mama przemówiła do Ani. 
- Trzymaj się Horanku, ciebie też będzie mi brakowało, ale myślę, że jakoś z twoimi rodzicami damy sobie radę. - potem wzięła chusteczkę, aby przetrzeć łzy , poczym mocna się do niej przytuliłam, a potem Ania powtórzyła moje ruchy. 
Po chwili mama odeszłą, a my wsuadłyśmy do samolotu. Podziwiałyśmy widoki z takiej wielkiej maszyny, a gdy wznosiłyśmy się w powietrze, żegnałyśmy nasz rodzinny kraj. Horanek rzekła do mnie. 
- Haroldzik ! Ja już tęsknię za Polską, ale tak samo nie mogę się doczekać bycia w Londynie. - z tęsknątą wykrztusiła.
- Ja też! Nio ale teraz nie pora na żale i niecierpliwości. Przeczytajmy kolejny rozdział książki o 1D. To nam poprawi humor.
No i żeczywiście od razu poprawiły nam się humory, postanowiłyśmy nie tracić chwili i zamówiłyśmy sobi super shejki, a do tego opowiadałyśmy sobie kawały. Tak spędziłyśmy dwie godziny dobrej zabawy. Za oknami było juz prawie ciemno, a nam się chciało spać. Do Londynu pozostał nam jeszcze jedeń dzień.
Nazajutrz rano, obudziłam się około godziny 9.00. Horanek jeszcze spał. Korzystając z wolnej chwili, postanowiłam zamówić na pyszne śniadanko na dobry poczatek dnia i dalszej podróży. Gdy stiuardessa przyniosła nam sniadanie obydziłam Horanka. Wstała z dobrym humorkiem i od razu zabrała się za jedzenie. Ptem znowu zaczęłyśmy się bardzo cieszyć z naszych wakacji. Postanowiłyśmy się rozmarzyć i pomyśleć sobie co bedziemy robiły przez cały ten cudowny czas. Powiedziałam do Ani. 
- Horanek, a wiesz my przez cały ten czas będziemy wychodzić na koncerty i spotkania z 1D, supcio co nie? - z podnieceniem wypowiedziałam te słowa.
- Tak Haroldziku! Szkoda tylko, że nie będziemy miały spotkania z nimi tak tylko my dwie i oni co nie? - powiedziała.
- No, ale fajnie, że ich zobaczymy!!! Ja się juz nie mogę doczekac pobytu w Londynie, bo nawet moja ciocia jest w porzo!! - krzyknęłam.
- No, ale będzie jazda!!! - odkrzyknęłą do mnie Anka.
I tak po nie całych dwóch godzinach skończyło się planowanie. A potem zaczęła się zastanawiać co robi moja mama? Jak to przeżywa? O czym myśli? Czy może dzwoniła do cioci? A moje kolezanki ? Co one robią? Co sobie myślą? Czy mi zazdroszczą?- takie same pytania zadawała sobie w myślach Ania i próbując sobie na nie odpowiedzieć trochę czasu nam upłynęło. Ania wpadła na pomysł, żebyśmy weszły na fejsa, twittera, i skypa pogadać z rodzicami. Dzięki temu pomysłowi poprawił mi się humor. Kazda z nas najpierw odbyła rozmowę z mamą i tatą. Po niej weszłyśmy na fejsa, aby sobie pogadać ze znajomymi oraz pooglądać nowo dodane posty. Kazda z nas zamierzała napisac post o podróży. Do wieczora, gadałyśmy z koleżankami na temat podróży i wakacji. Pytały co tam będziemy robiły, gdzie dokładnie jedziemy, do kogo, a my z Horankiem im odpowiadałyśmy i nawet sprawiało nam to radość i dzięki temu nie myślałyśmy o tęsknocie za domemi i ukochaną Polską. Spac poszłyśmy około 23.00. Mogłybysmy siedziec dłużej tyle,że samolot lądowac będzie o 10.00 rano i chciałyśmy się zyspac przynajmniej do 8.00., a potem jeszcze zjesć śniadanie i spokojnie spakować wyciągnięte przez nas rzeczy. Więc zasnęłyśmy.
Tym razem Ania wstała wcześniej i to ona przyszykowała śniadanie. Obudziła mnie z dobrym humorem i przez cały czas mówiła mi, że nie długo będziemy w Londynie i zobaczymy moją ciocię. I Nareszcie w Londynie!!!! Samolot ladował i wszyscy zaczęli wysiadać. My wręcz wybiegłyśmy z samolotu i prawie bym się przewróciła na turystów. 
Na lotnisku czekała ciocia z wujem, który od razu zajął się pakowanie bagaży do ich samochodu. Ciocia podeszła do nas i przywiatała się z nami bardzo serdecznie. Ptem to samo uczynił wujek. No i pojechaliśmy do domu. 
W domku było przeuroczo, my zaczęłyśmy się rozpakowywać, a ciocia przygotowywała ciepłą herbatę mimo, że na dworze było 20+ stopni, a do tego super pyszne ciasteczka maślane. Zaczęłą się rozmawa, tylko, że bez wujka.
- Dziewczynki! Posłuchajcie, co wy powiecie na wakacje w domu u mnie ??? - zapytała ciocia.
- Bomba !! - krzyknęłyśmy z Anią.
- Tylko, że ... 
- Co ciocu??? 
- Zostawiam dla was cały dom, będziecie tu same przez cały czas, cała chata dla was, moze cie robić co chcecie, imprezy i wiele różności, podoba się ??? - powidziała do nas nie pewnie.
- Bomba, tylko gdzie wy będziecie ciociu?? - zapytałam ździwiona.
- My z wujkiem mamy delegację, której nie możemy odmówić, nie chcemy zostawiać domu pustego i dlatego tu jesteście, no i oczywiście z powodu 1D.
- I tak przez całe wakacje??? - zapytała Ania.
- Tak! Fernandzie, na nas czas ! No dziewczynki my juz jedziemy. - powiedziała ciocia i uściskała nam na pozegnanie, po czym wyszła z wujkeim kłądąc klucze od domu na górnej półce przy drzwiach. Ja i Horanek byłyśmy zachwycone! Nie wiedziałyśmy co zrobić więc, zostałyśmy w domu całe po południe. Potem udałyśmy się na zakupy, i w mieście zobaczyłyśmy ogłoszenie, że dzisiaj na plaży jest koncert 1D. Wieczorem udałyśmy się na nigo, aby się świetnie bawić!! 


Nio i jest rozdział 2. Komentujcie ! Nie długo kolejny!! A i jeszcze przepraszam z błędy ortograficzne !!

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 1 !

Siedziałam z moją kumpelą Anią ( w tekście będę ją nazywała tez Horanek ) w moim pokoju. Strasznie nam się nudziło. Nie wiedziałyśmy czym możemy się zająć. 
Nudziłybyśmy się jeszcze trochę gdyby nie zapukała do drzwi moja mama. Powiedziała nam, że mamy zejść do pokoju gościnnego bo ma dla nas niespodziankę. Postanowiłyśmy zejść na dół. Widać wiadomość, że mama ma dla nas niespodziankę nie zainteresowała nas, ale mimo to zeszłyśmy do niej.
- Dziewczynki ! - zawołała mama z kuchni niosąc ciasteczka. 
- Tak mamo? - zapytałam, jakbym miała depresję, a po chwili gdy zobaczyłam mamę w drzwiach z ciasteczkami dodałam - Jeżeli, to ciasteczka są niespodzianką to ja wolę iść do góry. - powiedziałam.
- E.. nie dziewczyny! Mam dla was inną niespodziankę. - powiedziała mama z podnieceniem jakby się mogło wydawać, że ona się z niej bardziej cieszy.
- No jaką? Mamo proszę Cię mów, bo my z Horankiem musimy się przygotować na jutrzejsze pożegnalne przyjęcie, zapomniałaś, ze mamy jutro zakończenie roku szkolnego?
- Tak pamiętam, już idę! - krzyknęła mama z kuchni.
- No dobrze! - odkrzyknęłam. I szykując się na niespodziankę razem z Anią usiadłyśmy prosto. 
- Dobrze dziewczyny! - powiedziała mama, - Dzwoniła twoja ciocia Haroldziku ( tak przezywała mnie mama i Ania ), powiedziała, że teraz w Londynie będą chłopaki z 1D.
- I co?! Ciocia weźmie od nich autografy?! - teraz ja się ożywiłam, z resztą Ania też.
- Nie! - nawet ze złością w głosie krzyknęła, jakby chciała abyśmy same się domyśliły.
- No to po co mi to wiedzieć? - i znów z Anią posmutniałyśmy z powodu barku zajęcia dla siebie. - Przecież wiesz, że ja chcę ich autografy, a zwłaszcza Hazzy!
- Wiem, dlatego mam dla was dobrą nowinę! Ty i Ania, oczywiście jak chcecie, pojedziecie,a dokładnie polecicie do Londynu, na koncerty, spotkania itp.. Chodzi o to,że się z nimi na żywo zobaczycie.- z taką oto nowinką siedziałyśmy z Horankiem na kanapie zupełnie zatkane i do tego z wrażenia zaczęłyśmy z Anią jeść ciasteczka, których zbytnio nie lubimy! 
- Mama, na serio, mówisz poważnie? - ocknęłam i postanowiłam się zorientować czy czasami mama nie ściemnia. 
- Tak dziecko! Jak chcesz to jedziesz!
- No oczywiste, ze jadę, razem z Anią, co nie Ania? - zapytałam Anię, która z trudem mi odpowiedziała.
- No oczywiście, ze jadę z tobą, jak mogłoby być inaczej! Ja kocham 1D !!!!
- Ok, mamo !! - zawołałam mamę, która poszła po zimną lemoniadę. 
- Tak córciu ? - zapytała mama.
- Kiedy??? Bo musimy wiedzieć! - krzyknęłam, a mama zaraz zaserwowała nam odpowiedź.
- Już po jutrze macie samolot !!! 
- To super!! Ja się chyba dzisiaj zacznę pakować, a i jeszcze jedno mamo, do kiedy tam będziemy? - zapytałam z nadzieją na to, że chociaż tydzień.
- No jak to do kiedy?! Całe wakacje !!! - powiedziała mama.
- Nie możliwe! Y.. chyba mnie do końca zamurowało !! Ja chyba pójdę z Horankiem do pokoju wszystko przegadać. - powiedziałam ledwo.
- Dobrze- odpowiedziała mama i zaczęła sprzątać ze stołu.
W pokoju, nie mogłyśmy dojść do siebie. Ania zadzwoniła do mamy i powiedziała jej o tej nowinie. Ja wiadomo była tez szczęśliwa jak moja mama. Całkiem nie mogłyśmy się przygotować do naszego pożegnalnego przyjęcia. Miałyśmy wprawdzie po 19 lat , ale w tych chwilach zachowywałyśmy się ja małe dziewczynki, które cieszą się z zabawki o której marzyły!! Do tego ni wiedziałyśmy nic prócz tego, ze spełniają się nasze najskrytsze marzenia i że to będą nasze najpiękniejsze wakacje na świecie.

Zapraszam :) 

Zapraszam na mojego bloga, na którym będę umieszczała opowiadania o One Direction oraz dużo innych ciekawostek :) 
Jeżeli ktoś chce to może odwiedzić moją stronkę na facebooku Jestem Polską Directioner :)
 Jeszcze raz zapraszam :)