Rozdział 2
Dwa dni po niespodziance była sobota. To dzisiaj jedziemy do Londynu! Nie mogłam się doczekać, aż juz tam będziemy. Jednak jeszcze nie leciałyśmy samolotem. Obie z Horankiem byłyśmy już spakowane i tylko czekałyśmy aż mama zawiezie nas na lotnisko no i oczywiście na uczekany samolot. Została jeszcze godzina i w tym czasie postanowiłyśmy po ogladać teledyski 1D. Dzięki temu szybko nam minął czas i wreszcie mama nam oznajmiła.
- Dziewczyny, za 5 minut wychodzimy, zobaczcie czy wszystko macie. Najlepiej jeszcze kilka razy, bo macie być tam całe wakacje. - powiedziała mama ze łzą w oczach z powodu moich całorocznych wakacjach ze nie będzie mogłą mnie widzieć.
- Dobrze mamo , to idę do pokoju, zobaczyc czy nic tam nie zostawiłam, bo wzięłam z niego prawie wszystko, a co do Ani to ona już kilkakrotnie sprawdzała w domu. - powiedziałam, a po chwili jeszcze zwróciłam się do mamy - Mamo, wiem, że Ci będzie ciężko, ale pomyśl, moje najskrytsze marzenia się spełniają! A jeśli chodzi o rozmowy to mamy przeciez skypa! Tata pomoże Ci go uruchomić, a u cioci jest kamerka więc nic na nie stoi na przeszkodzie. Nie martw się! - pocieszyłam ją.
- No dobrze, dobrze. - odparła, już z weselszą minką.
Po 5 minutach Ania i ja stłyśmy już przy samochodzie i pilnowałyśmy, aby tata spakował wszystko do bagażnika. Następnie pożegnałyśmy się z nim i wsiadłyśmy do samochodu. Mama dowiozła nas na letnisko, gdzie własnie lądował samlot do Londynu. Mama przemówiła do mnie zrozpaczonym głosem.
- Trzymaj się mój Haroldziku, będę tęsknić i obiecuję, że po wakacjach przez tydzień będziemy razem spędzać czas, no i oczywiśćie z rodziną Ani.- potem mama przemówiła do Ani.
- Trzymaj się Horanku, ciebie też będzie mi brakowało, ale myślę, że jakoś z twoimi rodzicami damy sobie radę. - potem wzięła chusteczkę, aby przetrzeć łzy , poczym mocna się do niej przytuliłam, a potem Ania powtórzyła moje ruchy.
Po chwili mama odeszłą, a my wsuadłyśmy do samolotu. Podziwiałyśmy widoki z takiej wielkiej maszyny, a gdy wznosiłyśmy się w powietrze, żegnałyśmy nasz rodzinny kraj. Horanek rzekła do mnie.
- Haroldzik ! Ja już tęsknię za Polską, ale tak samo nie mogę się doczekać bycia w Londynie. - z tęsknątą wykrztusiła.
- Ja też! Nio ale teraz nie pora na żale i niecierpliwości. Przeczytajmy kolejny rozdział książki o 1D. To nam poprawi humor.
No i żeczywiście od razu poprawiły nam się humory, postanowiłyśmy nie tracić chwili i zamówiłyśmy sobi super shejki, a do tego opowiadałyśmy sobie kawały. Tak spędziłyśmy dwie godziny dobrej zabawy. Za oknami było juz prawie ciemno, a nam się chciało spać. Do Londynu pozostał nam jeszcze jedeń dzień.
Nazajutrz rano, obudziłam się około godziny 9.00. Horanek jeszcze spał. Korzystając z wolnej chwili, postanowiłam zamówić na pyszne śniadanko na dobry poczatek dnia i dalszej podróży. Gdy stiuardessa przyniosła nam sniadanie obydziłam Horanka. Wstała z dobrym humorkiem i od razu zabrała się za jedzenie. Ptem znowu zaczęłyśmy się bardzo cieszyć z naszych wakacji. Postanowiłyśmy się rozmarzyć i pomyśleć sobie co bedziemy robiły przez cały ten cudowny czas. Powiedziałam do Ani.
- Horanek, a wiesz my przez cały ten czas będziemy wychodzić na koncerty i spotkania z 1D, supcio co nie? - z podnieceniem wypowiedziałam te słowa.
- Tak Haroldziku! Szkoda tylko, że nie będziemy miały spotkania z nimi tak tylko my dwie i oni co nie? - powiedziała.
- No, ale fajnie, że ich zobaczymy!!! Ja się juz nie mogę doczekac pobytu w Londynie, bo nawet moja ciocia jest w porzo!! - krzyknęłam.
- No, ale będzie jazda!!! - odkrzyknęłą do mnie Anka.
I tak po nie całych dwóch godzinach skończyło się planowanie. A potem zaczęła się zastanawiać co robi moja mama? Jak to przeżywa? O czym myśli? Czy może dzwoniła do cioci? A moje kolezanki ? Co one robią? Co sobie myślą? Czy mi zazdroszczą?- takie same pytania zadawała sobie w myślach Ania i próbując sobie na nie odpowiedzieć trochę czasu nam upłynęło. Ania wpadła na pomysł, żebyśmy weszły na fejsa, twittera, i skypa pogadać z rodzicami. Dzięki temu pomysłowi poprawił mi się humor. Kazda z nas najpierw odbyła rozmowę z mamą i tatą. Po niej weszłyśmy na fejsa, aby sobie pogadać ze znajomymi oraz pooglądać nowo dodane posty. Kazda z nas zamierzała napisac post o podróży. Do wieczora, gadałyśmy z koleżankami na temat podróży i wakacji. Pytały co tam będziemy robiły, gdzie dokładnie jedziemy, do kogo, a my z Horankiem im odpowiadałyśmy i nawet sprawiało nam to radość i dzięki temu nie myślałyśmy o tęsknocie za domemi i ukochaną Polską. Spac poszłyśmy około 23.00. Mogłybysmy siedziec dłużej tyle,że samolot lądowac będzie o 10.00 rano i chciałyśmy się zyspac przynajmniej do 8.00., a potem jeszcze zjesć śniadanie i spokojnie spakować wyciągnięte przez nas rzeczy. Więc zasnęłyśmy.
Tym razem Ania wstała wcześniej i to ona przyszykowała śniadanie. Obudziła mnie z dobrym humorem i przez cały czas mówiła mi, że nie długo będziemy w Londynie i zobaczymy moją ciocię. I Nareszcie w Londynie!!!! Samolot ladował i wszyscy zaczęli wysiadać. My wręcz wybiegłyśmy z samolotu i prawie bym się przewróciła na turystów.
Na lotnisku czekała ciocia z wujem, który od razu zajął się pakowanie bagaży do ich samochodu. Ciocia podeszła do nas i przywiatała się z nami bardzo serdecznie. Ptem to samo uczynił wujek. No i pojechaliśmy do domu.
W domku było przeuroczo, my zaczęłyśmy się rozpakowywać, a ciocia przygotowywała ciepłą herbatę mimo, że na dworze było 20+ stopni, a do tego super pyszne ciasteczka maślane. Zaczęłą się rozmawa, tylko, że bez wujka.
- Dziewczynki! Posłuchajcie, co wy powiecie na wakacje w domu u mnie ??? - zapytała ciocia.
- Bomba !! - krzyknęłyśmy z Anią.
- Tylko, że ...
- Co ciocu???
- Zostawiam dla was cały dom, będziecie tu same przez cały czas, cała chata dla was, moze cie robić co chcecie, imprezy i wiele różności, podoba się ??? - powidziała do nas nie pewnie.
- Bomba, tylko gdzie wy będziecie ciociu?? - zapytałam ździwiona.
- My z wujkiem mamy delegację, której nie możemy odmówić, nie chcemy zostawiać domu pustego i dlatego tu jesteście, no i oczywiście z powodu 1D.
- I tak przez całe wakacje??? - zapytała Ania.
- Tak! Fernandzie, na nas czas ! No dziewczynki my juz jedziemy. - powiedziała ciocia i uściskała nam na pozegnanie, po czym wyszła z wujkeim kłądąc klucze od domu na górnej półce przy drzwiach. Ja i Horanek byłyśmy zachwycone! Nie wiedziałyśmy co zrobić więc, zostałyśmy w domu całe po południe. Potem udałyśmy się na zakupy, i w mieście zobaczyłyśmy ogłoszenie, że dzisiaj na plaży jest koncert 1D. Wieczorem udałyśmy się na nigo, aby się świetnie bawić!!
Nio i jest rozdział 2. Komentujcie ! Nie długo kolejny!! A i jeszcze przepraszam z błędy ortograficzne !!
Super rozdział i już nie mogę się doczekać co dalej. Tylko do Londynu z Polski leci się około dwie do trzech godzin, ale to taki szczegół ;) Aha i jeszcze pytanko: Jak naprawdę ma na imię Haroldzik?
OdpowiedzUsuńBooooski! Ja chce nexta. Dzięki że jestem w tym opowiadaniu!
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga:
http://kiss-you-one-direction123.blogspot.com/
Pozdro <3
Ja jestem Haroldzik !!! ( Agata ) Mam na imię :) A Horanek to wasza megan nicole :)
OdpowiedzUsuńJeeej! To ja! NIe wiedziałam ;)
Usuńhahaha :D
Tak ty !!!! Ty!!! :) A więc teraz juz wiesz :D :P
OdpowiedzUsuń